Erotyka 69

Bedzie na tym moim blogu wiele roznych rzeczy mniej lub bardziej zwiazanych z tematem erotyki i najprawdopodobniej nic zwiazanego ze mna :)

wtorek, marzec 01, 2005

FIDO

"Fak!" - pomyslal, gdy stary ruski budzik swidrujacym dzwiekiem starego mlota pneumatycznego penetrowal jego ucho wewnetrzne, rozbijajac resztki snu.
"Fak!" - powtorzyl na glos, kiedy uswiadomil sobie, ze czarnowlosa, czarnooka i czarnoskora Angela tylko mu sie przysnila i ze wcale nie mial w spodniach murzynskiej pukawki siegajacej do kolan.
Swiadomosc, ze ten przerazliwy loskot to tylko poniedzialkowa pobudka, a nie alarm uruchomiony przy pilowaniu pasa cnoty egzotycznej kobiety, sprawila, ze zachcialo mu sie plakac.
"Eee... Studia saks" - powiedzial do zaspanej twarzy w lustrze rezygnujac z nudnego golenia. Umyl tylko zebyi powlokl sie do kuchni. Na sniadanie znowu byla "zupa z trupa", czyli mleko z kartonu plus dodatki. O dodatkach lepiej nie wspominac.
Sniadanie wcale nie poprawilo mu humoru. Wrecz przeciwnie - nakarmiony smieciami zoladek przypomnial o wczorajszym megakacu i sobotniej imprezie.
"Leje na te bude" - postanowil z satysfakcja i zamiast grzecznie pojechac na uczelnie i godzinami umierac z nudow jak inne flety, walnal sie z powrotem do wyra. Eee... Khm... Przepraszam, polozyl sie do lozka.
Kiedy wstal, juz o ludzkiej porze - okolo trzynastej - wlaczyl kombajn i sciagnal poczte. Fido to bylo to. Siec pozwalala mu sie wylaczyc i odprezyc.
Mimo, ze 75% piszacych tam ludzi, to takie same flety jak na uczelni, te 25% to byli naprawde "kul ludzie".
Po rozpakowaniu polmegowego pakietu, olal fachowe konferencje i zaczal od swojej ulubionej - FREE.STYLE.POL. Wiedzial, ze tylko tam moze liczyc na powazna konwersację.
"[censored] [censored] [censored] [censored] [censored] dupa!" - od razu poznal autora listu i ucieszyla go jego tresc.
Reszta listow byla kupa smieci wystruganych przez lamerow probujacych wykrzesac cos czadowego.
Po dlugim opisie sobotniej imprezy w DRINKS.POL zabral sie za SEKS.POL.
"Milosc, kocham, opuscila, zazdrosc, uczucia" - rzygac mu sie zachcialo od takiego nawalu bzdetow, wiec splukal nieprzyjemny posmak butelka niesmiertelnego Krolewskiego.
Od razu lepiej.
Nagle jego wzrok przyciagnal wyraz, ktorego dawno tu nie widzial.
"Pieprzyc". Odruchowo wytarl zbierajaca sie w kaciku ust sline i przeczytal list.
Tresc byla krotka: "Chlopcy, przestancie pieprzyc i zacznijcie pieprzyc."
Pod kazdym wzgledem dojrzale zdanie musiala ulozyc doswiadczona kobieta.
Szybko zerknal na pole "From". Tak, to byla ona. Kilka razy odpowiedziala na jego listy. Kilka razy widzial ja na spotkaniu Fido w jakims pubie. Raz nawet z nia rozmawial. Nie wiedzial, czemu taka dupa zawsze przychodzila sama. Moze po prostu miala duze wymagania.
W tym momencie przypomnial sobie murzynskie narzedzie ze snu i prawie zaplakal.
"W kazdej chwili." - odpisal zadowolony z chwilowego przyplywu odwagi.
Resztę dnia spedzil na ogladaniu nowego cedeka z panienkami.
Wieczorem, kiedy probowal rozwiazac egzystencjalny problem, czy lepszy dzejpeg z Pamela Anderson w budyniu czy z Naomi Campbell w smietanie, odruchowo polaczyl sie z wezlem i pobral nowa paczke.
Dostal od niej odpowiedz.
Już.
I to netmailem.
"Jutro wieczorem. Zadzwon 555-55-55 - to moj BBS. Extasy BBS. Zapejdzuj."
Nastepnego dnia siedzac na uczelni nie mogl sie skupic. Jak zwykle, jednak tym razem powodem nie było kilka browarkow wtrabionych przed wykladem, tylko ona. Nie mogl sie doczekac wieczora.
O suchym pysku doczekal dziesiatej. Dodzwonil sie bez problemu.
Zalogowal sie na "niu juzer".
Zawolal SysOpa.
- To ty... - ujrzal w oknie czata.
- Jam ci jest. - Odpisal wprawnie stukajac w klawiature.
- Więc chcesz to zrobic...?
- Po to zyje... No, jeszcze zeby pic, ale to z innej beczki.
- A cyberseks?
- Sux. To jak robic to gumowej lalce bananem.
- Jak podniecisz mnie teraz, bede twoja jutro.
- ...
- Jestes tam?
- Uff... Musialem zdjac spodnie. ;)
- To milo. Ja zawsze siedze przed komputerem nago.
- Szkoda, ze tego nie widze.
- Wyobraz sobie. Opisze ci siebie. Siedze rozparta wygodnie na kręconym fotelu. Moja skora jest wilgotna - wlasnie wyszlam spod prysznica. Mam rozpuszczone wlosy, ktore siegaja mi do piersi. Delikatnie laskocza sutki sprawiajac, ze twardnieja. Cienkie struzki wody z mokrych wolsow siegaja pepka. I jeszcze nizej. Reka siegam miedzy nogi i gladze sie po krotkich czarnych wloskach, ktore tez jeszcze nie wyschly... Co ty na to...
- Wow... [ALT-I] [Image saved] Wyobrazilem sobie ciebie i to calkiem wyraznie.
Nawet wyobrazilem sobie siebie przy tobie.
- Wiec co ten wyobrazony ty robi?
- Delikatnie odgarnia twoje mokre wlosy na plecy. Glaszcze twoje ramiona. Zaczyna calować szyje. Caluje coraz nizej. Cauljac kanion miedzy pieknymi piersiami nie moze sie zdecydowac, od ktorej zaczac. Wygrywa lewa. Meskimi ustami otoczonymi trzydniowym zarostem caluje kraglosc piersi zblizajac sie do sutka. Sprawnym jezykiem muska rozowy szczyt piersi przenoszac sie na druga. Po obdarzeniu prawej piersi sprawiedliwie jednakowa iloscia calusow podaza nizej. Rozpedzone usta napotykaja pepek, ktory staje sie placem zabaw dla konca jezyka... Potem...
- Stop. Udalo ci sie. Wygrales mnie. Przyjdz jutro wieczorem. Adres znasz. Jak nie przyjdziesz, moje podniecenie rozpalone wlasnie do czerwonosci bedzie musialo zostac ugaszone w inny sposob. Drugiej szansy nie dostaniesz.
- Bede. Do jutra.
"Jes!" - wykrzyknal uslyszawszy klikniecie modemu - "Jes! Jes! Jes!".
Byl niesamowicie podniecony. Jak nigdy dotad. Zaden cedek, nawet ten z awikami, tak na niego nie podzialaly.
Zrzucil szybko ubranie, wskoczyl pod prysznic i odkrecil zimna wode.
Na szczescie byla lodowata.
Nazajutrz obudzil sie wczesnie rano, jeszcze zanim budzik zdazyl eksplodowac tuzinami decybeli.
Nie poszedl na uczelnie - za bardzo byl zdenerwowany.
Kręcil sie po mieszkaniu jak Duke po labiryncie. Musial sobie walnac kielicha, bo chyba by dywan wydeptal. Na szczescie sasiad odpalil mu pare litrow z aparatury.
Podzialalo.
Prawie.
Szybko przejrzal poczte. Nie znalazl niczego od niej, wiec wylaczyl komputer i wyszedl sie przejsc. Wloczyl sie przez caly dzien, az wieczorem dotarl pod jej drzwi. Byl tak napalony, ze olal winde i zasapany wdralowal na dwunaste piętro. Odczekal, az oddech wroci do normy i zadzwonil do drzwi.
Wyobrazil sobie ja otwierajaca mu drzwi w przeswitujacej koszuli nocnej sięgajacej tylko za posladki.
Wytarl usta rekawem.
Drzwi skrzypnely.
Nie miala na sobie koszuli. Nie byla tez naga. Ubrana byla w czarna obcisla bluzkę zapinana z tylu na suwak i krotka plisowana spodniczke w szkocka krate . Wlosy miala zwiazane w zabawny kok na czubku glowy.
Byla bosa.
Widok jej nagich stop, zgrabnych lydek i pieknie zbudowanych ud podziałal na niego jak cios w czolo. Natychmiast poczul reakcje w spodniach, ktore nagle zrobily sie za ciasne. Ona to zauwazyla i usmiechnela sie zapraszajac go do srodka goscinnym gestem. Jej biale zabki otoczone ciemnorozowymi pelnymi wargami stanowily doskonaly kontrast z piekna opalenizna. Smiala sie tez swoimi wielkimi oczami oslonietymi wachlarzami imponujacych rzes.
Nie miala na twarzy makijazu. Nie potrzebowala go.
Zaprowadzila go do salonu, poprosila zeby usiadl i zniknela w hollu.
Jej glos wydal mu sie najpiekniejszym dzwiekiem, jaki w zyciu slyszal. W tym momencie gotow byl dla niej zabic. Wrocila juz z rozpuszczonymi wlosami. Serdeczny usmiech na jej twarzy ustapil wyzywajacemu rozchyleniu ust. Przymruzyla oczy i usiadla mu okrakiem na kolanach. Z chwilowego oslupienia i paralizu wybawila go dlugim i goracym pocalunkiem. Jej miekkie wargi powoli tanczyly po jego ustach. Jej rozowy jezyczek zaprzyjaznil sie z jego jezykiem. Glosne cmokniecie dalo mu do zrozumienia, ze badanie migdalkow juz sie skonczylo i mozna otworzyc oczy.
Poczul sie mezczyzna i postanowil dzialac. Szybkim ruchem rozpial suwak na jej plecach i uwolnil jej piersi z bluzki. Zauroczony ich idealnym ksztaltem zaczal je piescic dlonmi. Sutki twardnialy na jego oczach. Zaczal je delikatnie lizac. Ona jedna reka czochrala jego wlosy, druga zas wprawnie rozpinala mu koszule. Gdy dotarla do ostatniego guzika, odepchnlea go nieco, zdjela z niego koszule i zaczela calowac jego tors. Byl dumny ze swojej klatki. Silownia w szkole sredniej i codzienne pompki uksztaltowaly jego cialo odpowiednio. Czul, ze sie jej podobalo. Poczul nagle w sobie sile i wzial ja na rece. Wstal i spojrzal jej w oczy pytajacym wzrokiem. Zrozumiala i natychmiast wskazala droge do sypialni.
Rzucil ja na rwono zlozona posciel i zabral sie za spodniczke. Nie sciagnal jej przez nogi, lecz rozpial guziki i odrzucil na boki. Ujrzal biale majteczki i malenki tatuaz na udzie. Przedstawial roze. Bez kolcow.
Wsunal palec pod delikatny material i powoli zsunal figi. Ujrzal krotko przystrzyzone wloski, ktore byly za krotkie by przyslonic wydatne wargi. Ten widok sprawil, ze zrezygnowal z zabawy pepkiem. Jego jezyk powedrowal prosto do gniazdka, ktore po delikatnym otwarciu dlonmi ukazalo swoje rozowe, mokre wnetrze. Poczul pod jezykiem smak ambrozji i przymknal oczy. Ona wyprezyla sie jak kot i zaczela mruczec. Dluzej tak nie mgol. Rozpial rozporek i uwolnil uwieziona tam meskosc.
Szybko przywdzial kaptur, zrzucil spodnie i slipki, po czym umiescil mieso na swoim miejscu.
Mruczenie przerodzilo sie w ciche jeki. Jego rytmiczne ruchy mialy odbicie w jej postekiwaniu. Odwrocila sie na brzuch i jego oczom ukazaly sie piekne, okragle posladki.
Zaczal nacierac mocniej.
Po kilkunastu minutach wyczula jego zmeczenie i usiadla na nim, przejmujac paleczke.
Wniebowziety obserwowal jej biust podskakujacy przed jego oczami.
Nagle ogarnela go fala nieograniczonej radosci, ulgi i szczescia. Kiedy powrocil na ziemie ujrzal, ze ona lezy na nim z przymruzonymi oczami i cicho mruczy.
Zasnal.
Rano obudzily go naparzajace sie na parapecie golebie.
Byl sam.
Ubral sie i wyszedl zatrzaskujac za soba drzwi. Nie poszedl na uczelnie. Zamiast tego wrocil do domu i wlaczył komputer. W SEKS.POL byl tylko jeden interesujacy list. Od niej.
Do wszystkich. "Fido rulez."



opowiadania erotyczne - strona główn

poniedziałek, luty 28, 2005

BIAŁY FARTUSZEK

Z moim krzyczacym chaosem poszedlem do lekarza.
Zanim otworzylem potezne, drewniane, pomalowane na staro-zielono drzwi minela przerazliwa godzina w ciemnej, pelnej tlumu poczekalni. Gabinet nie roznil sie wiele od szkaradnego korytarza za sciana. Tak samo ciemny i zielony, z metalowo szklana szafa na zastrzyki po jednej stronie, biurkiem z tegoz samego materialu naprzeciwko i szpitalnym lozkiem po drugiej. Za oknem krwawe slonce wlasnie rozpoczelo ucieczke z dzisiejszego dnia, powoli wpadajac do jeziora. Oczekiwalem doktora, lecz przyjela mnie kobieta. Nie moglem dokladnie okreslic jej wieku, mrok byl tak natarczywy.
Odetchnalem i usiadlem na krzesle. Ona zapalila lampe na biurku i wtedy ocenilem ja na trzydziestoletnia zone polityka albo adwokata. Miekkie, dlugie dlonie trzymaly olowek, oczy bez zainteresowania pytaly.
Odetchnalem i rozpoczalem swoj monolog.
Bylem milionowym jej gosciem z przedwczesna ejakulacja, strachem przed seksem z wlasna kobieta i psychoza religijna, lecz teraz wlasnie byl moj pierwszy dzien.
Rozpoczal sie.
Gdy skonczylem, w jej oczach nie dosztrzeglem nic.
"co mam zrobic?"- spytalem.
Ona jeszcze przez chwile przygladala mi sie, poczym wstala i podeszla do drzwi. Uslyszałem trzask zamka.
Za chwile powrocila do biurka i usiadla na jego brzegu.
"Prosze wstac"- powiedziala.
Wyprostowalem sie trzy metry przed nia. Slonce rzucalo ostatnie podziekowanie ziemi, tonac beznadziejnie. Gdyby nie lampka, gabinet juz dawno wypelnilby mrok.
"Prosze zdjac spodnie"- powiedzial glos. Glos, gdyz z trudnoscia rozpoznawalem teraz jej ksztalt. Zolte swiatlo bylo tuz za nia, oklamujac mozg.
Pomimo zdziwienia wykonalem i to polecenie. Zrzucilem spodnie i tkwilem tak w samych majtkach.
Ona Wstala i przesunela sie o metr w prawo. Teraz blask zarowki oswietlal ja. Odgarnela wlosy z czola, swiatlo piescilo nagi kark. Zauwazylem, ze w momencie gdy siadala, jej lekarski fartuch obsunal sie opinajac ciasno uda.
Gladka skora kolan.
Przestraszylem sie. Patrzac na nia poczulem ze gdzies we wnetrzu rodzi sie podniecenie. Spojrzalem w dol tam, gdzie rosl ksztalt mego czlonka. Bylem pewien, ze nie uszlo to jej uwagi. Spojrzalem w jej oczy, lecz nie wyczytalem z nich nic. rutynowe dzialanie - przebieglo mi przez glowe.
"Widzi pan"- rozpoczela -"panski przypadek jest szczegolny" tutaj zawiesila glos i przez sekunde swidrowala mnie czernia zrenic.
"Bardzo dobrze ze nie zwlekal pan dluzej..."- kolejna przerwa.
Slyszalem jej przytlumiony oddech. Ptak krzyknal za oknem.
"Nie, niech sie pan nie martwi"- uspokajala " wszystko bedzie w porzadku, jednak potrzebne jest natychmiastowe dzialanie. Zaraz wytlumacze, na czym ono polega"
Mowiac to wstala z biurka i podeszla do mnie. "prosze nic nie mowic, tylko oddychac gleboko " - rozkazala.
Zamknalem oczy. "oddychac", szept. Byla blisko, czulem jej wlosy tutaj. Nagle znowu oddalila sie i uslyszalem trzask wylacznika lampki. Otworzylem oczy. Gabinet zalala ciemnosc.
Otworzylem usta, aby zaprotestowac, jej ciemny ksztalt zblizyl sie.
"Metoda, ktora zaraz wykorzystam" - kontynuowala cicho, tak blisko glodnego ucha. "wymaga bezwzglednego posluszenstwa. Prosze nie zadawac pytan, od tego zalezy panskie zdrowie"
Ksiezyc wyplynal w swoja swieta podroz i wlal srebro do pokoju.
Kobieta przykucnela i poczulem jej oddech na udach. Zamknalem oczy. Jej dlonie rozpoczely wedrowke od moich kolan i teraz powoli posuwaly sie w gore. Ich cieple wnetrza powoli wciskaly sie pomiedzy nogi gdy nawiedzil mnie bol pozadania. Oddychalem ciezko. Czulem zar w ledzwiach. Jej oddech wzniosl sie i lepka wilgoc jej warg przylgnela do materialu w miejscu gdzie wybrzuszyl go twardy czlonek. Jej usta objely go, jej dlonie powedrowaly na moje plecy a palce wniknely pod majtki. W chwile potem poczulem, jak zsuwa je w dol uwalniajac demona, ktory wyprezyl sie drgajac. Otworzylem oczy i popatrzylem w jej szeroko rozwarte zrenice. Dyszala a jej glos gubil sie wsrod szumu wiatru
" Prosze zdjac koszule"- wyszeptala, wkladajac dlon pomiedzy moje uda. Zrzucilem koszule i zanurzylem rece w jej wlosach. Jej dlon objela moje jadra i zacisnela sie na nich. Druga reka zamknela sie na nasadzie czlonka i powoli zsunela z niego skore. Zblizyla sie bardziej i poczulem jej rzesy na zoledziu. Jej usta rozwarly sie a ja przyciagnalem jej glowe do siebie, az jej wargi i czolo zetknely sie z podbrzuszem. Czulem jej jezyk zataczajacy mokre kola gdzies wewnatrz. Przez kilkanascie sekund kierowalem jej glowa, az ona podniosla sie. Stanela tylem i wskazala mi szereg guzikow kitla, niknacy w cieniu kosmosy dalej . zaczalem je rozpinac i kiedy bylem w polowie drogi fartuch opadl. Pochylila glowe zabierajac szalenstwo wlosow, calowalem jej kark. Jej plecy w polowie przeciete biela stanika i tak samo rozdzielone posladki oddzielaly sie brazem od jasnej bielizny. Rozpialem stanik, ktory spadl na podloge. Objalem jej duze i gorace piersi i zacisnalem palce na sutkach. Przez chwile piescilem ja w ten sposob, wsluchujac się w jej chropowaty oddech. Byla mroczna. Wygieta, jej posladki zamknely go pomiedzy soba. Nagle odwrocila sie. Wziela moja dlon i polozyla na swoim brzuchu.
" Teraz nastapi bardzo wazny moment w calej kuracji" - szepnela slabo. "bedzie pan uwaznie przygladal sie "- kontynuowala, ciagnac moja dlon w dol. Wsunela ja pomiedzy swoje uda i poczulem, ze jej bielizna jest wilgotna. Zaczalem ugniatac ta wilgoc i piescic ja otwarta dlonia. Po chwili i ona stala sie mokra.
" teraz jest czas, aby z bliska ocenil pan rezultaty" - odurzona szeptala i pomagajac sobie druga reka zsunela majtki. Otwarla biodra i oparla sie o szklo szafki. Ukleknalem pod nia.
" ten...ten moment"- powtarzala gdy przywieralem ustami do jej krocza. jej kolana poczely drzec. Czas. Calowalem ja powoli, gdy stawala sie mokra i tysiac razy goraca. Poczulem zapach kobiety. jedna jej dlon wbila sie w moje wlosy, a druga zacisnela na ramieniu. Przyciagala mnie blisko, znaczac plecy czerwonymi liniami. "slyszysz?" Po chwili poczulem, jak zsuwa sie nisko.
"Slyszysz?"- cisza. Odsunalem sie a ona przywarla do podlogi. Jej oczy patrzyly nieprzytomnie. Po chwili uniosla sie i zblizyla do mnie. Zaczela calowac moje czolo i usta, suche od zaru i schizofrenii, szalone.

"kochany" szeptala "kochany". "kochana" - mowilem zanurzony w jej wlosach. "kochana" mowilem calujac jej oczy i wiersze. Ksiezyc schowal sie gdzies umarly, tylko nasze oddechy mowily ze to ludzie. Nasze dlonie przywarly do siebie i, usta, rozpoczely swoj taniec. Nie wiem, kiedy znow calowalem jej szyje. Ukleknela ponad i powoli, tajemnica, zaczela schodzic w dol. Czulem, jak wbijam sie w nia az nasze wlosy polaczyly sie chichoczac. Teraz przywarlismy do siebie, jej brzuch i piersi zmiazdzone o moj tors. Patrzyla mi w oczy unoszac sie i opadajac a ja pytalem sie boga dlaczego pozwala aby bylo tak dobrze. Nasze usta na nowo odnalazly sie i mowila mi o czym mysli, byla glebia i rozumialem to. Wstala nagle i pociagnela mnie za soba. Zanurzylismy sie w krochmalonym powietrzu i w puchu. Opadla na lozko zapraszajac nocny strach na opowiesc. Dotknalem jej czola i pracowalem nizej, az odnalazlem przesieke wsrod wzgorz zoltych czap. Przepuscilem kolejno cztery czolna aborygenow i zacisnalem zeby na sutkach. Krzyczala kiedy wschodzilo slonce. jego tajemniczy blask oswietlil mi droge i znow bylismy razem
"Kochany" szeptala gdy skladalem nas w ofierze, "kochana" mowilem zanurzony w jej wlosach.

niedziela, luty 27, 2005

DZIWKA

Dowiedzialam sie, ze Michal nie przyjdzie, bylam zdruzgotana - moja cipka domagala sie olbrzyma . Wlaczylam komputer spojrzalam na zdjecie Michala.... ucinalo sie na wysokosci klatki piersiowej - zaczelam rozbiera c go wzrokiem i wyobrazac sobie dalsza czesc jego postaci. Robilam sie coraz bardziej wilgotna. Zamknelam oczy...

Znalazlam sie w barze pelnym ludzi , zauwazylam go przy barze - byl wsciekly bo mocno sie spoznilam. Podeszlam chcac go przeprosic. Nie zdazylam nic powiedziec gdy poczulam jego reke pod spodnica , chwycil mnie mo cno za krocze wciskajac palce w moja cipke. Przyciagnal mnie w ten sposob do siebie i powiedzial: "Wychodzimy"
Wyszlismy na zewnatrz i poszlismy w kierunku domu - nie odzywal sie nagle wciagnąl mnie w pobliska bramę, pociągnal mocno za ramiona tak, ze kleknelam. Rozpial rozporek i powiedzial: "Liz, tylko ladnie", wzielam go do buzi, zacz elam wodzic po nim jezykiem, czulam jak pecznieje w moich ustach. Ssalam najlepiej jak potrafilam, wtem Michal pociągnal mnie mocno za wlosy: "Nie ssij, tylko liz !!!! Rob to starannie dziwko. "Zabralam sie jeszcze raz do dziela, przeciez to uwielbiam....lizalam tak namietnie jakbym nigdy w zyciu nie zaznala smaku jego penisa. Zrobil sie wielki nie miescil mi sie w ustach...a Michal chwycil mnie za glowe i zaczal wpychac go jak najglebiej. Bylam przerazona jego wielkoscia myslalam, ze zar az sie udusze...

Wtedy Michal poderwal mnie do gory i rozerwal mi bluzke... zaczal dotykac moich piersi. Masowal je bardzo mocno . Kazal mi wlozyc sobie reke pomiedzy nogi i masturbowac sie. Po kilku sekundach powiedzial "ter az zaznasz co to prawdziwa przyjemnosc". Odwrocil mnie do tylu i oparl o sciane - kazal mi wypiac pupe . Zdarl ze mnie spodnice i zerwal majtki ... wepchnal mi swojego olbrzymiego kutasa w cipke, ktora byla bardzo ciasna. Zaczelam jeczec z bolu, a o n zatkal mi usta i wpychal go coraz mocniej. Druga reka na zmiane draznil moja lechtaczke i bil po posladkach. Moje podniecenie roslo.... zaczelam blagac go aby robil to mocniej... prosilam " Rznij mnie...mocno mocniej...mow, ze jestem Twoja dziwka. ..". Bylam jak rozpalona kotka, zgodzilabym sie na wszystko co by chcial ze mna zrobic. Robil to coraz mocniej. I w jednym momencie ogarnela mnie rozkosz nie do opisania i on eksplodowal we mnie olbrzymim wytryskiem...Stalam tak na wpol przytomna i oszalala z rozkoszy, czulam jak jego sperma wycieka ze mnie i splywa po moich nogach. Nagle zauwazylam , ze on kleczy przede mna i rozciera mi ja po udach , spojrzal na mnie i powiedzial -"Teraz juz sie nie gniewam, ze sie spoznilas...... ale nastep nym razem wymysle cos jeszcze mniej przyzwoitego" .Ja zamiast czuc skruche czulam narastajace we mnie na powrot podniecenie.

Zadalam sobie pytanie w mysli: Co moze bardziej nieprzyzwoitego spotkac... odpowiedzialam "Jesli kara bedzie rownie szalona, spoznie sie na pewno!!!" Ocknelam sie, moja cipka byla teraz bardzo napecznial a - zadzwonilam do Michala , telefon byl wylaczony , przeciez zostawil mi na e-mailu wiadomosc, ze jest chory i nie przyjdzie - pewnie spi. Wykapalam sie i zadzwonilam po taksowke nie bylo przeciez pozno - dopiero dziewiata. Jego zaskoczenie bylo olbrzym ie gdy mnie zobaczyl w drzwiach, powiedzialam: "Zamawial pan wizyte w agencji. Mam na imie Asia i mam nadzieje, ze potrafie pana zadowolic". Byl zly bo przeciez byl chory i nie czul sie najlepiej, ale podchwycil moja gre, odpowiedzial: "Al e bedzie musiala sie pani bardzo postarac i zrobic wszystko czego chce" ."Wszystko zalezy od ceny prosze pana"- odrzeklam , bylam przeciez tak podniecona ze faktycznie bylam w stanie zgodzic sie na wszystko. Zgodzil sie bez zastrzezen na m oja cene , zdjal ze mnie plaszcz i zauwazylam jak jego penis pecznieje, kiedy ujrzal, ze pod spodem mam tylko ponczochy, skape czerwone majteczki i staniczek. Posadzil mnie na lozku i stanal przede mna wkladajac mi go do ust. Zamknelam oczy i zaczelam li zac go tak jak zyczyl tego sobie w moim snie. Powiedzial "Jestes cudowna , kotku", wzial do reki aparat i zaczal robic mi zdjecia ze swoim olbrzymim penisem w ustach.Odlozyl aparat i polozywszy sie na lozku kazal mi siebie dosiasc, mowiac " ; ; ;A teraz pokaz mi jak potrafisz skakac po nim tyleczkiem ,dziwko". Szybko zorientowal sie , ze jestem bardzo mocno podniecona, wtedy wzial wibrator i zaczal wkladac mi go do cipki.... kazal mi robic to samej. Michal chwycil swojego kutasa w dlon , r ozchylil mi mocno nogi aby moc podziwiac jak zadowalam sie przy uzyciu wibratora i sam bawil sie swoim cialem. Nie moglam zniesc juz tego i zaczelam blagac aby mnie zerznal "Tak, ale zrobie to tak jak ja sobie tego zycze". Odwrocil mnie tylem d o siebie i kazal nie przestawac wpychac sobie wibratora w cipke zaczal wkladac mi palce w pupe . Bylam bliska orgazmu wiec zabral mi wibrator i skrepowal rece tak abym nie mogla draznic swojej lechtaczki. Chwy cil mocno w pasie tak abym nie mogla sie wyrwac i wepchnal mi penisa w pupe. Zaczelam glosno krzyczec z bolu odsunal sie wiec na chwile , siegnal po tubke masci erotycznej i wysmarowal mi nia dziurke , lizal przy tym lechtaczke tak bym zapomniala o bolu i na powrot oszalala z podniecenia .Ssal moja lechtaczke , a jego palce lagodnie wchodzily w moja pupe. Odwrocil lizac moich ud i posladkow , pozniej czulam jego jezyk na moim karku co juz wogole doprowadzilo mnie do szalu. Sama zaczelam blagac go aby ws zedl we mnie na powrot. W tym samym momencie poczulam przeszywajacy mnie na powrot bol, zaczelam krzyczec, chcialam sie wyrwac, ale Michal trzymal mnie mocno i dwoma szybkimi ruchami zaglebil sie w mojej pupie caly. Zaczal na powrot lizac moj kark i mocn o draznic lechtaczke, szeptajac mi do ucha , ze jestem jego dziwka i musialam sie na to zgodzic. Nie wiem co sie ze mna dzialo , nie wiem czy bol byl przyjemnoscia, czy przyjemnosc bolem. Czujac jak Michal coraz szybciej i coraz mocniej mnie penetruje , slyszac jego jeki stracilam poczucie rzeczywistosci. Rozkosz tej chwili byla tak wielka ze nie kontrolowalismy swych jekow i krzykow. Gdy poczulam jak sie we mnie spuszcza i ja przezylam orgazm w sposob w jaki nigdy tego nie zaznalam. Bylismy wykonczeni , zasnelam z jago penisem w pupie i z Michalem zamiast koldry.

Obudzilismy sie w super humorach, choc problemem bylo to ,ze przyszlam do niego naga i nie za bardzo moglam wyjsc zima na ulice w plaszczyku i ponczochach. Ubral mnie w swoje swetry - dwa bo w jednym bylo mi za zi mno , wygladalam jak w za duzej mini. Zadzwonilismy po taxowke i wrocilam do domu. Nie moglam ochlonac... usiadlam do komputera, aby napisac Michalowi jak sie czuje , a wspomnienie minionego wieczoru znow mnie podniecalo.

sobota, luty 26, 2005

JAK ZRYWAŁA Z NIEWINNOŚCIĄ...

- Czemu jesteś tak ubrana?
- Jak?
- Tak ładnie. - zauważył, że jest nawet delikatnie umalowana.
- No co Ty! Normalnie. - skłamała. (Chyba jej uwierzył!)
Roześmiała się cicho. Trochę dlatego, że uwielbiała tę naiwność, a trochę po to, by ukryć oznaki zdenerwowania.
- Poczekaj chwilę, zaraz wracam! - powiedziała Luiza i wybiegła z pokoju.
Irek był w nim po raz pierwszy. Podziwiał czystość i porządek. Oglądał kasety i płyty kompaktowe - jeden rządek, drugi rządek, trzeci! Rzucił okiem na ścianę nad łóżkiem na której wisieli: Robbie Williams, Eminem, Paddy Kelly. Na specjalnej półce poukładała różne muszle. Niektóre z nich zbierali razem, w czasie minionych wakacji. Nie mógł nie zauważyć kartek od znajomych, przyjaciół (z kraju, z zagranicy, z gór, z nad morza).
- Już! Jestem! - wreszcie Luiza wróciła.
Kartka od Karoliny, która przez chwilę była w rękach Irka upadła na podłogę. Luiza była w welonie ślubnym!
- Nie zgrywaj się! - zdawało się jej, że on wie, po co go tu zaprosiła (albo przynajmniej się domyśla)... 'Chyba ona nie chce mi się oświadczyć...' - pomyślał Irek, ale uznał, że to byłoby głupie, więc milczał. A ona się śmiała. Chciała mu coś pokazać, ale nie to, że jest zdenerwowana.
- Za tydzień mam urodziny... - gdy tłumaczyła się była całkiem poważna - Nie chcę, żeby dziewczyny śmiały się, że ciągle jestem, no wiesz... Spuściła głowę. Znów się uśmiechnęła. Tym razem lekko.
"To żenujące, gdy one mówią o swoich doświadczeniach, a ja muszę słuchać, tylko słuchać, bo nie mam nic do powiedzenia na ten temat' - tak myślała. Dlaczego tego nie powiedziała? A dlaczego by miała. To, że go kochała nie dawało mu prawa do poznawania motywów jej postępowania. Rozbierała się. Kazała mu siedzieć naprzeciwko łóżka, pod oknem. Światło świec byłoby banalne. Żółta żarówka (kupiona specjalnie na tę okazję) w nocnej lampce, przy zasłoniętych żaluzjach, nie pozostawiała wątpliwości, że tu codzienności powiedziano: 'Dziękuję! Ta chwila jest zbyt wyjątkowa...' Czarna koronkowa bielizna przebijała się przez topniejącą warstwę ubrania w tempie w jakim Enya płynęła z głośników. W wakacje kąpali się przecież razem, w morzu, nago (księżyc w pełni szczerze im życzył, by powodzenie w miłości było ich udziałem), więc Luiza nie była w stanie ukazać mu niczego nowego. Mimo to, oglądając jej przedstawienie, był cierpliwy, gdyż zdawał sobie sprawę, że w chwili takiej jak ta wszystko to ma dla niej znaczenie. Ściągnęła biustonosz. Klęczała na łóżku. (Przywykł już do tatuażu na jej piersiach.) Ujęła w dłonie obie półkule. Kciukami dotknęła sutek. Skutek był taki, że stwardniały jeszcze bardziej. Kolistymi ruchami rozmasowała je. A potem usiadła, pośladkami dotykając pięt. Ścisnęła piersi ku sobie tworząc rowek którym stróżka jego pożądania spłynęła w dół, gdzie czekał jeszcze tylko jeden pasek z koronki, wilgotny już.
- No chodź... - szepnęła. Luiza nie śmiała się już. Luiza rzadko kiedy bywa tak poważna. Irek widział w jej oczach, że w jej wnętrzu płonie magiczna lampa. Luiza nie może się teraz śmiać, bo gdyby się zaśmiała ów czysty płomień pożądania mógłby się zachwiać. Wtedy nie mógłby jej dotykać - mógłby ją tylko macać... A pragnęła dotykania, jak ktoś, kto słania się na nogach po długiej wędrówce przez pustkowia pragnie wody, albo jak niemowlę, które wyłania się na świat z ciemności licząc na to, że pierwszą strawą za sprawą matki będą kęsy czułości. Ale bywa i tak, że człowiek osiąga stan w którym ubrania parzą jak futro w lato, gdy więc on do niej podszedł ona w miłosnej gorączce czuła obowiązek rozebrania go do naga - W świecie prawdy, gdy jesteś taka, jaką Bóg Cię stwarza, gdy maleńka fraza 'Ty i ja' mieści w sobie całą gamę doznań, gdy słowa 'kocham', 'rozkosz', 'miłość' są jak światła, nie ma miejsca na ubrania, na fałsz, na kłamstwa. A jednak on zauważył, że magia w niej kołysze się jak cień w świetle pochodni - zbyt gwałtownie chciała pozbyć się tej przeszkody. Chwycił ją za dłonie i pozwolił jej opaść bezszelestnie na łóżko, doskonale stabilne (jak wola dwojga ludzi, którzy zaufali sile instynktu). Za kurtyną spodni był pomnik, który natura dawno już wzniosła na jej cześć, wpierw więc Irek pozwolił, by Luiza utkwiła w nim oczy. Patrzyła zahipnotyzowana, póki nie stanął przed nią zupełnie nagi. Potem myślała, że w starożytnym Egipcie kobry uchodziły za stworzenia święte. Święcie wierzyła w to, że jest teraz drzewem wiadomości "dobrego i złego", które oplata wąż - miły w dotyku, wilgotny na czubku; jego główka pod wpływem pulsu i woli mogła się rozszerzać. Dwa klejnoty, którym Irek kazał się ocierać o nią były rzeczywiście jak najlepsi przyjaciele kobiety. W tej chwili nie potrzebowała już wiele. Wystarczyło wyciągnąć rękę. Ale nie odważyła się jeszcze. Powiedzcie: jeśli temperatura była pokojowa, to dlaczego powietrze z Luizy płuc było gorące, jakby Bóg niczym kowal kuł miecz którym rozdarta zostanie zasłona: dzieciństwo będzie wspomnieniem, zaś słodyczą życia - kobiecość i jej tak osobiste doświadczenie? Irek czuł, że nadciąga stado brunatnych burz. Kurz świeżego potu unosił się tuż przy ciele Luizy; gdy krawędzie Irka ust rysowały esy floresy po kryształowych półkulach prawie-kobiety (w której widział swoją przyszłość) słyszał tętent. W oddali niejedno kopyto groźnie uderzało o podłoże, które pieczołowicie stwarzali mama i tato, lecz kto oprze się instynktom? Stratowani zostaną wszyscy, którzy się bali, że Luiza nie zawsze pozostanie dziewczynką.
- Tak, tak... - zupełnie odpływała, czuła się jak człowiek ze słuchawkami na uszach przechadzający się we własnym świecie po ruchliwej ulicy, wyłączony z całego zgiełku i zamieszania. - Dotykaj mnie jeszcze... Jak piana na fali, co niszczy i jednocześnie odnawia była ślina na języku, którym lizał szczyty na jej ciele. Czy widział coś na świecie poza nimi? Nie wiem. Ale sutki pozostawały jeszcze nietknięte.
"Mamo? Tato? Gdzie jesteście?! Lada moment wypływam w morze. Swój okręt mam w głowie. Żagle to ciało, kochanka i moje. Wiatr to będzie miłość, dlatego nie ma szans, by Wasze dziecko powróciło z tej podróży niezmienione. Żegnajcie! P.S. Czy nie lepiej było uprzedzić mnie, jaki mam obrać kurs? Morze jest tak wielkie. Teraz musze szukać na własną rękę. Może znajdę raj, a może nie..."
- Boże! - jęknęła Luiza. Gdyby Irek nie wsłuchiwał się w jej reakcje, pomyślałby, że to z bólu. Ale nie. Chwycił bowiem jej sutkę w zęby, delikatnie, a to już przecież przerabiali kiedyś (to taka miła pieszczota). Potem powtórzył to na szczycie drugiej piersi. I wykrzesał tę iskrę...
Dzieci! Spać! Gasimy Światło!
(Pamiętajcie! Uważała, że obok niej leży ktoś, komu jest w stanie poświęcić całe swoje życie oraz że nigdy nie będzie potrzebowała oddać się innemu mężczyźnie.
'Na zawsze Twoja' - chciała wtedy wytatuować to sobie. Gdziekolwiek. Przysunęła wilgotnymi dłońmi jego głowę do swych ust i szepnęła:
- Poczekaj...
Ściągnęła majtki. Rzuciła je na podłogę. Westchnęła.
Irek zrozumiał ten przekaz. Teraz miał ją gotową na wszystko. Teraz tak... Los chciał, że majtki Luizy spadły tam, gdzie leżała upuszczona wcześniej przez Irka pocztówka i zakryły tekst pisany ręką Karoliny:
"Pozdrowienia znad morza dla super kumpeli! Jest słonecznie, poznaję super gości. Kocham świat, kocham życie, kocham seks.
P.S. Kiedy Ty wreszcie zaczniesz?

piątek, luty 25, 2005

PANI OD FRANCUSKIEGO

Kilka dni temu pojechałem odwiedzić miasto, w którym się uczęszczałem do szkoły średniej. Chciałem odwiedzić stare kąty I powspominać stare czasy. To przecież tu przeżywałem swoje pierwsze miłości, pierwsze randki I pocałunki. Właśnie tutaj odkryłem swoją męskość. To tutaj poczułem nieodpartą potrzebę seksualnego spełnienia, co w początkowym okresie zaowocowało prawie nieustannym waleniem konia, podczas rozlicznych fantazji erotycznych. Po głowie chodziły mi najrozmaitsze, zbereźne myśli. Mieszkałem w internacie koedukacyjnym, w którym dziewczyn było bez liku. Nawet kochałem się w takiej jednej, co nie przeszkadzało mi fantazjować o innych w łóżku czy w ubikacji, zapamiętale bawiąc się swoim fiutem. W większości były to szczupłe, nie mające w pełni wykształconych piersi, z ponętnymi zaokrąglonymi tyłeczkami. Miałem wtedy kolegę Mariusza, który te sprawy traktował zupełnie jak ja. Mieszkaliśmy w tym samym internatowym pokoju. Dosyć często opowiadaliśmy sobie fantazje I wspólnie męczyliśmy nasze konie, oglądając świerszczyki, które Mariusz regularnie zdobywał od swojego kuzyna. Nasze niecne praktyki - trzeba powiedzieć, że na razie pseudo seksualne - nasiliły się znacznie, gdy odkryliśmy, że łaźnie (damsko, męska) w naszym internacie połączone są szybem wentylacyjnym, o rozmiarach wystarczających, aby się w niego wsunąć I popatrzeć sobie na dziewczęce ciała na żywo. Ileż to razy po takim podglądaniu tych wspaniałych cipek I dupek o najrozmaitszym kształtach , myślałem, że urwę sobie kutasa razem z jajami. Można by pomyśleć, że przynajmniej czas spędzony w szkole upłyną mi trochę spokojniej. Tak było na każdej lekcji z wyjątkiem języka francuskiego. Nauczycielka od tego przedmiotu była usposobieniem piękna. Jej kształtny, niespełna trzynastoletni tyłeczek, zawsze opięty mini-spódniczką. To właśnie z powodu jej kształtnych piersi, kasztanowych włosów I pełnych, pomalowanych czerwoną szminką warg, wylewałem najwięcej spermy podczas nocnych seansów. Tych we śnie I tych zupełnie świadomych. Wielokrotnie prześcigiwaliśmy się z Mariuszem w wymyślaniu najrozmaitszych sytuacji, w których nasza pani Iwona ciągnie nam druta, lub jest przez nas rżnięta. Aż pewnego razu? ale o tym zachwalę. Jakież było moje zdziwienie gdy po kilku minutowej wędrówce, ulicami miasteczka, którego wszystkie kont znałem doskonale, spotkałem nie uwierzycie kogo, mojego starego kumpla Mariusza -Cześć Andrzej, co u ciebie?- Mariusz chciał dowiedzieć się wszystkiego w ciągu jednej chwili. Trochę zabrało nam czasu opowiadanie, na jakim zakręcie życia znajdujemy się obecnie, aż kolego zaproponował:
-Nie ma co. Idziemy do mnie. Pogadamy sobie, zjesz coś ciepłego, a I moja pani się bardzo ucieszy.
-To ożeniłeś się? Stary dlaczego nic nie mówisz?
-Zaraz ożeniłeś. Tylko razem mieszkamy.
-Gadaj kto to taki - zniecierpliwiony zacząłem przyciskać kumpla.
-Sądząc po tym, iż ma się ucieszyć, to powinien ją znać. Po usilnych naleganiach dowiedziałem się czegoś, co zupełnie mnie zamurowało.
-Bez wątpienia pamiętasz naszą panią od francuskiego. To właśnie z nią sobie żyję. Mariusz doskonale wiedział, że nie zapomniałem?Był rok 1988. Zdaliśmy właśnie do klasy maturalnej I dowiedzieliśmy się, że jako pierwszy rok obowiązkowo będziemy zdawali język obcy. Nie muszę chyba dodawać, jaki język wybrałem I że udało mi się namówić rodziców na opłacenie korepetycji. Chodziłem do Iwony do domu. Pierwszych kilka lekcji odbyło się zupełnie normalnie, chodziarz wybrzuszenie w moich spodniach nie mogło ujść jej uwadze. Kilkakrotnie nasze spojrzenia się spotkały, a w jej oczach można było wyczytać, iż wie, co tu jest grane. Na którymś z kolejnych spotkań, już nie pamiętam na czwartym czy piątym zauważyłem zmianę w jej zachowaniu. Niby nic takiego. Na pierwszy rzut oka nic nie było widać, ale była jakby bardziej promienna, wesoła a zarazem lekko podniecona. Dyktując mi ćwiczenia Iwona chodziła wokół mojej ławki, a ja zastanawiałem się, co ma pod spódnicą. Kutas sterczał mi nieznośnie, wypychają spodnie jak zwykle. Chwilami była tak blisko mnie, że czułem zapach jej cipki. Przy jednym z gwałtowniejszych ruchów dolny brzeg spódnicy powędrował trochę wyżej i zauważyłem, że nie nosi majtek. Chuj wyprężył mi się jeszcze bardziej, a potężne strzały spermy zmoczyły moje spodnie. Wtedy wszystkie bariery pękły. Podeszła do mnie pogłaskała mnie po kutasie, który ani trochę nie tracił na swojej sztywności I szepnęła słodko:
-Głuptasku, nie marnuj w ten sposób swojego cennego nektaru. Teraz musimy coś z tym zrobić. Nie możesz tak wrócić do siebie. Zaczęła rozpinać mi rozporek I kiedy ciągła mi spodnie, odważyłem się sięgnąć pod spódnicę, między jej nogi, do tego zakazanego owocu, o którym do tej pory mogłem tylko marzyć.
-Nie tak szybko, poczekaj chwileczkę! - zostałem skarcony przemiłym aksamitnym głosem. Pocałowała mnie delikatnie w usta, a ja w odpowiedzi wpiłem się w nią bez opamiętania. Nasze dłonie zaczęły błądzić po całych ciałach. Zaczęliśmy zdejmować z siebie ubrania, całując się namiętnie. Moim oczom ukazały się dwie kształtne półkule piersi, opięte czerwonym staniczkiem. Miały wspaniałe sterczące sutki, a same były twarde jak kamienie. Pieściłem je delikatnie rękami i całowałem leciutko od czasu do czasu przygryzając im sutki. Wtedy pociemniało mi w oczach. Iwona sięgnęła ręką w dół i objęła moje jądra. Pogładziła je przez chwileczek, po czym trzon kutasa wzięła w drugą rękę. Odsunęła się w dół, aby móc przytulić policzek do główki mojej męskości. Pocałowała go delikatnie, wystawiła język i samym koniuszkiem zaczęła wodzić od otworka na czubku do samych jaj. Gdyby nie to, że przed momentem spuściłem się tak obficie, teraz na pewno poleciałby, zalewając jej usta.
-Powiedz mi, czy widziałeś już kiedyś cipkę z bliska.
-Muszę pani po? Chyba ze mnie żartujesz. W takiej sytuacji mówisz do mnie pani? Prywatnie jestem Iwona. Niestety na zajęciach? - tu zawiesiła głos - chyba umiesz dochować tajemnicy? Dla rozluźnienia atmosfery opowiedziałem jej o naszych przygodach z Mariuszem. Tych w łaźni i nie tylko, co wprowadziło ją w doskonały nastrój.
-A to takie z was zbereźniki! To ja tu bez chłopa meczę się już od ponad roku, a pod bokiem mam takich ogierów. Spojrzała na mnie, a mnie a moja twarz mówiła tylko jedno: "Proszę nie każ mi dłużej czekać". Prześlijmy do drugiego pokoju, gdzie znajdowało się duże, miękkie łóżko. Położyła się na nim, rozchylając nogi i przyciągając moją głowę do swojej pizdeczki. Moim oczom ukazał się najpiękniejszy widok, jaki może sobie wyobrazić młodzieniec, który nigdy nie dupczył.
-Pocałuj, poliż! Trochę wyżej! Trochę niżej! Włóż język do dziurki! O taaaaaaaaaak. Teraz trochę possij! - Oto w jaki sposób pobierałem lekcje francuskiego. Z kutasa wypływał mi powoli śluz. Pizda mojej pani smakowała i pachniała wspaniale. W tym momencie chciałem przeżyć wszystko i od razu. Mężczyzną stałem się niebawem. Kiedy Iwona zaczęła jęczeć głośno, a jej ciałem zaczęły wstrząsać dreszcze, mocnym szarpnięciem wciągnęła mnie na siebie, chwyciła mnie za chuja i nakierowała go na swój otworek. Wszedłem od razu. Było mokro, ślisko i przyjemnie. Zacząłem poruszać tyłkiem. Początkowo trochę niezdarnie, jednak po chwili mój męski instynkt, a także ręce Iwony, położone na moich pośladkach, spowodowały, że moje ruch stały się miarowe i dokładne. Kiedy Iwona zorientowała się, że jestem bliski orgazmu, odepchnęła mnie dość stanowczo I zwinnym ruchem dopadła ustami do mojego kutasa. Włożyła go sobie głęboko do buzi. Cmoknęła dwa razy, jakby chciała ściągnąć wino z butli przez gumowy wężyk I lekko żółtawy strumień spermy zalał jej twarz i piersi. A to wszystko małymi kropelkami ściekało na piersi I szyję. Moja pani z przyjaznym uśmiechem zlizała ten nektar, jak go wcześniej nazwała. Patrzyłem na nią jak urzeczony. Tego dnia jeszcze długo całowaliśmy się namiętne, przytulając się czule. I tak było kilka razy w tygodniu. Pod koniec lutego, po jednym z kolejnych spotkań, pani profesor szepnęła mi do ucha:
-Mógłbyś przyprowadzić swojego kolegę. Pobawiliśmy się w trójkę.
-Wiesz chciałem to zaproponować już wcześniej, ale bałem się, że się obrazisz i cała zabawa się skończy. Następnym razem, z bukietem kwiatów. I butelką szampana zameldowaliśmy się u naszej pani z Mariuszem.
-Andrzej, czy ty mnie w ogóle słuchasz? Wydaje mi się, że jesteś zupełnie gdzie indziej - ocknąłem się pod wpływem bardziej zdecydowanego głosu przyjaciela, już przed drzwiami mieszkania. Dzwonek I moim oczom ukazała się ONA, najmilsze wspomnienie lad młodzieńczych. Miała na sobie jedwabny żakiet, tak że rowek między między wspaniałymi piersiami był już doskonale widoczny. Na nogach miała czerwone szpilki I pończochy, a jej spódniczka, jak dawniej krótka, była bardziej zwiewna i obszerna. Kiedy tylko znaleźliśmy się w przedpokoju, nie zwracała uwagi na obecność osoby trzeciej. Zaczęliśmy się pośpiesznie całować, zdejmując zupełnie ubrania bez jakiegokolwiek skrępowania. Mariusz nie pozostał biernym obserwatorem. Przyłączył się do nas natychmiast. Teraz we dwójkę rozbieraliśmy Iwonę. Zaczęła się wspaniała zabawa wędrówka w przeszłość. Cała nasza trójka znowu razem. Pieszcząc Iwonę rozebraliśmy się do naga. I tak jak za dobrych czasów przystąpiliśmy do zabawy. Jako gość byłem traktowany iście po królewsku. To mi pierwszemu nasza partnerka zaczęła obciągać mi laskę, wpychając sobie główkę mojego kutasa, głęboko, aż do samego gardła. Ręka namacała drugiego drąga, który również sterczał tuż przy jej twarzy. Teraz na zmianę: raz jemu lizała, a mnie porządnie waliła konia, to na odwrót, aż wreszcie przyciągnęła nas tak blisko siebie, że główki naszych kutasów się zetknęły. Od tego momentu mogła oba członki lizać i ssać jednocześnie.
-Już dawno nie miałam do dyspozycji dwóch tak wspaniałych drągów. Musimy to dobrze wykorzystać. - Iwona zauważyła z wielkim zachwytem. Rozłożyła się na łóżku, a we mnie jak gdyby piorun strzelił. Nie myślałem o niczym innym jak tylko o tym, aby wessać się głęboko w jej wspaniałą pizdeczę, aby powędrować języczkiem wzdłuż szparki. Zagłębiając się na przemian raz w cipkę, raz w dupkę, a następnie powalczyć z tak wspaniale sterczącą łechtaczką. Kiedy oderwałem usta od pizdy, moi przyjaciele jakby na chwile o mnie zapomnieli. W mgnieniu oka zmienili pozycje. On leżał, stawiając swój wyprężony maszt, na którym jej muszelka zaczęła wykonywać długie ruchy. Upłynęło kilka sekund. Nasza pani pochyliła się lekko do przodu I obiema rękami rozchyliła sobie pośladki. Pośliniłem sobie obficie główkę kutasa I pchnąłem. Iwona była doświadczona w takich sprawach, więc doskonale wiedziała co ma robić, aby przy pierwszym wkładaniu nie było żadnych oporów. Iwona starym zwyczajem, w chwili, gdy poczuła w sobie dwa drągi, zaczęła przeżywać serie orgazmów. Przy jednoczesnym posuwniu rozgrznego ciała, nasze ruchy przestały już być miarowe I jedniczesne. Przypminało to raczej konwulsyjne drgawki trzech osób, będących w amoku. Pierwszy nie wytrzymał Mariusz, oblewajęc spremą ciało naszej partnerki. Następnie wyjąłem kutasa z cipki I wytrysnołem jej na twarz. Praktykowanie różnych pozycji trwało jeszcze dobrych kilka godzin... :)

środa, luty 23, 2005

DELIKATNIE I NAMIĘTNIE

Takie były początki. I jej, i jego. Nie poznali swoich imion. Wakacyjna "miłość" może obejść się bez tego. Nie dbali o to, jakiego są wyznania; było im obojętne z jakich środowisk się wywodzą i jakie odebrali wychowania. Wpadli sobie w oko. Zafascynowani własną seksualnością żądali, by sprawy zaszły za głęboko. Takie były początki. I jej, i jego. Górska rzeka rwała brzegi, świerki kołysały się lekko, wszyscy ludzie byli wtedy tak daleko miejsca, w którym oni leżeli. Wiedząc o tym, jak szybko pędzi życie, jak ulotne potrafią być chwile, mając świadomość tego, że ona jest stąd, a on urodził się i żyje daleko, i że on mówi innym językiem, i - lada moment - będzie musiał wrócić za granicę liczyli się z tym, że każde z nich w tej chwili musi dać z siebie wszystko, co tylko jest w stanie albowiem nigdzie nie jest powiedziane, że w przyszłości będą mieli jeszcze choć jedną ku temu okazję... Takie były początki. I jej, i jego. Musieli liczyć się z czasem. Wy macie może go dość, by czekać, aż dacie komuś coś, co chcecie dać - oni nie mieli tego luksusu. A jednak, gdy już wiedzieli co ich czeka poczuli jak wszelki pośpiech ucieka od nich. Rzeka płynie swoim korytem i ani przez chwilę nie musi drżeć o to, że rozminie się z ujściem. Postanów tylko, by nie tracić okazji w życiu, znajdź w sobie dość odwagi, by korzystać z każdej chwili, a pęd, pogoń, pośpiech nie będą miały racji bytu. Takie właśnie były początki. I jej, i jego. By im łatwiej później było zapomnieć o tym każde z nich wymyśliło sobie jakieś pseudo. Ani on nie całował jej, ani ona nie całowała jego. Całowali się razem. Mieli zamknięte oczy, bo - gdyby tak nie było - co mogliby zobaczyć? Są chwile, które rodzą w człowieku ciepło, TO ciepło. Czujesz je i patrzysz ślepo w przyszłość. Nie ma znaczenia, co widzisz. Czy on ja muskał ręką? Językiem? Czy czymś, co było piekielnie sztywne i miłe w dotyku, jak rozpalony do czerwoności aksamit pokrywający berło - symbol władzy nad chwiejnym światem na granicy tego, co tak oczywiste i wszystkim dobrze znane? Spojrzała w niebo. Szukała jakiejś chmury. Ale w jego sposobie dochodzenia do sedna sprawy, nie było niczego, co mogłoby ją zrazić. Takie były początki. I jej, i jego. Zanim stali się nadzy minęła wieczność, chociaż zasób czasu, jakim dysponowali był ograniczony. Gdzie tu logika, spytacie? Siedzi w kącie i się nie odzywa. Teraz do głosu dochodzi siła, dzięki której każdy pąk zakwita. Jeśli sądzisz, że można coś robić tylko lekko lub tylko mocno nazbyt często będziesz wystawiać pomniki swoim lub czyimś lękom lub wątpliwościom. Zgoda, czekał na moment w którym ona będzie gotować się jak woda niezbędna do tego by japońska ceremonia parzenia herbaty mogła się odbyć, ale czekał nie dlatego, że tak trzeba, że ktoś mu kazał. Czekał, bo potrzebowała tego ona. Wiedział k i e d y. I gdy po raz pierwszy dotknął jej cipki to właściwie nie był dotyk (bezwzględne tknięcie czegoś), to muśnięcie (jak aluzja dalekie). Takie były początki. I jej, i jego. Są drzwi zawsze otwarte, są i takie, które otwierasz kopniakiem, ale są tez i te, do których musisz mieć klucz lub znać szyfr. Rób, co chcesz. Trzeba tylko wyczuć co, kiedy i gdzie... - Wejdź we mnie... - szepnęła - Chcę więcej... Niebo ciągle było bezchmurne, ale w tym chwiejnym świecie burza sunęła wartkim nurtem znad horyzontu. (Pamiętacie logikę siedzącą w kącie? Już zasnęła...) Każdy, kto uprawiał miłość wie, że to kwiat, który - gdy upływa czas - potrafi zmieniać swe upodobania. Dla jednych z Was może to być dziwne, dla innych mniej, ale nadszedł moment w którym ona rzekła: - Pieprz mnie... Mocniej... Mocniej... Zaraz potem ścisnęła swe trzęsące się cycki; jej palce wskazujące i kciuki tarły ich szczyty. Zacisnęła szczęki. W ustach miała pełno śliny. Była sobą, ale była też jakby obok. Usłyszała własne jęki. Myślała, że one nie pasują do takiej dziewczyny, za jaką się uważała. On nie przestawał jej pieprzyć. Złapała się za głowę. Bała się tego, co się dzieje i co się stać może. - Nieee ! Nieee! - krzyczała. Ale czy chciała, by przestał? Wątpię... - Boże... - szepnęła. Poczuła się ciepła - o, kurwa! - tak ciepła jak kula światła co oświetla jeden świat, dwa światy, miliardy światów. On się w nią spuszczał, lecz dla niej nie miało to żadnego znaczenia. Po co miałaby czuć jego ręce, jego język (w swoich ustach), jego fiuta? Po co, skoro mogła bujać w obłokach, które zawiera w sobie luka pomiędzy jednym oddechem, a drugim ? Takie były początki. I jej, i jego. Proszę nie oceniajcie tego. To dobrze? Czy źle? Do diabła, zamknijcie się! Uszanujcie tę ciszę w umyśle podobną do ciszy w której pracują siły nad tym, by pąki zakwitły. Nic tu po Waszej woli, wiedzy czy mądrości... Nie dziwiła się, że nie spytał, jak jej było. Wystarczyło, że rzucił okiem (a oczy miał niebieskie) i mógł zobaczyć to - szczęście? Nie wiem, nie wiem, jak to nazwać. Nie muszę wiedzieć. Ale on chciał wiedzieć, co było tego przyczyną. Co naprawdę sprawiło, że znów poczuła się jak dziewczynka, która może liczyć na mamusię i tatusia - taka niewinna? W czym tkwi przyczyna jej weselnego uśmiechu? Niedługo myślał, bo uznał, że to proste: uwaga, uwaga i jeszcze raz uwaga na to jak ona reaguje. Wtedy, wśród tych niezapominajek, postanowił zawsze robić to z takim wyczuciem. Już nigdy nie lękał się, czy mu stanie, czy nie. Nie snuł planów, jak to robić będzie w konkretnym przypadku. Nabrał odpowiedniego dystansu do kobiecych westchnień i jęków, które często jak gałęzie potrafią rzucić cień, omamić faceta, tak że ten traci panowanie nad sobą. Powabne kształty, gorące usta, wilgotne uda - to już na zawsze miało być tylko szatą. Celem była droga do sedna sprawy. Co Wy na to? Takie były początki. I jej, i jego. Nie poznali swoich imion. Czasem wystarczy się skupić, zwrócić uwagę na to, jak człowiek sam się czuje, gdy robi coś tak, a jak gdy robi to inaczej. Co do niego - zapamiętał raz na zawsze to uczucie, jakie w nim gości gdy kobieta jest mu wdzięczna za sposób w jaki ją traktuje. Takie były początki. Helen i Harry'ego. Nie poznali swoich imion. Obeszli się bez tego.

wtorek, luty 22, 2005

INTERNAT

Miałam za sobą dwie klasy liceum i cały ten okres dojeżdżałam do szkoły w tym roku rodzice załatwili mi miejsce w internacie uznając że jestem na tyle dorosła i nie popełnię żadnego błędu a do domu mam jeździć co dwa tygodnie, w głębi duszy bardzo pragnęłam by poznać rówieśników i ich ciekawe samodzielne życie. Dostałam pokój na trzecim piętrze pok.123 gdzie już mieszkała ELA uczennica klasy maturalnej Tech. Ekonomicznego dlatego się nie znałyśmy Trzy dni póżniej byłyśmy dobrymi kumpelkami i tu zaczęła się moja edukacja seksualna, a zdawało mi się ze wiem wiele 20.09. wieczorem z Elą po kolacji w naszym pokoju zaproponowała wino , ja jeszcze nie piłam ale ze wstydu nie powiedziałam nie i tak nalała po małej szklaneczce po dwóch łykach zrobiło mi się ciepło i rospiełam bluzkę pod która miałam biustonosz majteczki i kolorowa spódniczkę do kolan Ela była w spodniach dresowych i koszulce kolorowej ale bez biustonosza bo sutki jej się odznaczały , rozmowa o ciuchach i chłopakach trwała na okrągło to Ela więcej opowiadała , wino grzało dalej dostałam wypieków , powiedziałam ze gorąco mi rozpinając bluzkę o jeden guzik dalej ,ona powiedziała że to normalne i dlatego ona nie nosi biustonosza ,a tak wogule to zauważyła u mnie ładny strój kąpielowy i czy morze go przymierzyć , z poprzednimi lokatorkami też się wymieniałam dodała , kiwnęłam głowa na znak zgody Elka zdjęła bluzkę i zobaczyłam jej biust był większy od mego potem zdjęła dresy i jedwabne majteczki by nałożyć moje od kompletu stała bokiem więc podziwiałam jej zgrabną sylwetkę nie zobaczyłam jej łona , a po chwili paradowała w kostiumie po pokoju , fajny kostium powiedziała spróbuj ty coś mojego nałożyć , podeszła i nalała mi wina nie chciałam więcej lecz nie zaprotestowałam Elka powiedziała że ma koszulkę która się innym podobała wyjmując ją z szafy rzekła musze ja przymierzyć teraz stanęłam jak osłupiała ona zauważyła moje przerażenie i powiedziała nie wstać się obie jesteśmy kobietami a nasze ciała są tylko by je pokazywać , ja odparłam ze jestem dziewicą i ze przed nikim się jeszcze nie rozbierałam . Domyśliłam się powiedziała podchodząc do mnie , i zdjęła ze mnie bluzkę i rospieła biustonosz ,ładne powiedziała patrząc na cycki następnie pomogła nałożyć koszule przez głowę i powiedziała ślicznie wygołdasz tylko że to koszula nocna to powinnaś zdjąć spódnicę i majtki proszę spróbuj podnieciło mnie to i posłusznie zdjęłam spódnice i majteczki a następnie okręciłam się do około siebie podziwiając koszulkę ,mrzesz w niej dziś spać powiedziała Ela siadając na moim łóżku ze szklanką wina w ręce nadal miała na sobie mój kostium Wypiła wino i powiedziała jestem też dziewicą ale miałam jedna przygodę i ci opowiem , wstała zdjęła z siebie mój kostium nago stojąc nalała sobie wino, ja podziwiałam jej figurę i kształty oraz jej łono i małą kępkę błąd włosów usiadła obok mnie. Jak sama zauważyłaś że w naszym internacie na drugim piętrze mieszkają chłopcy z Elektryka ja ich znam od począdku są fajni w pok.88 u Mirka Janka byłam wiele razy na winie i wychowawcy mnie nie złapali Ciągle mówiliśmy o seksie obaj mieli na mnie ochotę .Przed wakacjami na począdku Czerwca wracałam ze stołówki po obiedzie gdy ich spotkałam na schodach ukrywali coś w reklamówce i szybko pobiegli do pokoju , mają wino pomyślałam i zakradłam się do nich właź szybko powiedział Mirek i zamknął za mną drzwi na klucz jak się okazało mieli wino i gazetę z gołymi kobietami Poop schow , naleli sobie i dla mnie wina usiedli na tapczaniku jak my teraz wypili i zaczęli oglądać obrazki ja piłam wino przy stoliku i z daleka nie wiele widziałam , Janek wstał by dolać wina i wtedy powiedział dajmy Eli popatrzeć niech siądzie między nami ja w tym czasie na Janka spodniach po prawej kieszeni dostrzegłam wielkie zgrubienie i wiedziałam ze mu stanoł śiusiak. Tu przerwała dopiła wino i postawiła szklankę na podłodze jej opowieść i wino mnie też podnieciły i śmiało wypiłam swoją porcję , naga nadal Ela wstała podeszła do drzwi przekręcając klucz w drzwiach zamknęła nas od środka gdy wracała podziwiałam ja w całej krasie , była piękna i z bliska popatrzyłam na jej cipkę cudna pomyślałam ,ona powiedziała bym zdjęła koszule i szybko mi w tym pomogła siedziałam przed nią naga , ona położyła się obok mnie pociągając mnie za sobą i tak obie leżałyśmy na moim tapczaniku nago Ela opowiadała dalej, obaj rozsunęli się robiąc mi miejsce gdy siadłam zaczęli oglądać od początku było wiele zdjęć gołych kobiet jakieś opowiadania zdjęcia dwóch kochających się kobiet i parki która kochała się na wiele sposobów a potem on się na nią spuścił na biust .Ela przekręciła się na lewy bok twarzą do mnie lewą rękę podłorzyła mi pod głowę a prawą na mój biust poczułam jej ciepło a ona opowiadała dalej Janek zatrzymał się na Tajemnice Alkowy gdzie parka pokazywała sfoje fotki ,podniecony położył mi rękę na kolanie i lekko pociągnął w górę poczym dodał że chciałby moją cipkę zobaczyć lecz nie spojrzał na mnie tylko na Mirka A ten dodał fajnie by było ? obaj spojrzeli na mnie ja bez namysłu odparłam jak tam wasze fiutki morze wy pokażecie Mówiąc to liczyłam że ich zawstydzę ale nie, pierwszy wstał Janek zdioł spodnie i na slipkach dostrzegłam olbrzymie zgrubienie a po chwili gdy je zdjoł ujrzałam stojącego kutasa na wysokości oczu , oglądałam go jak zaczarowana nie mogąc wyksztusić słowa to teraz Mirek odłożył gazetę na tapczanik wstał i też zdjoł majtki teraz mym oczom pokazały się dwa stojące kutaski mogłam je oglądać i porównać i tu Janka był cieńszy i mocno sterczał do góry Mirka grubszy i słabszy Bo podtrzymywał go ręką zarazem poruszał powoli skórką Ela opowiadając to głaskała mnie po piersiach i podbrzuszu kilka razy datkneła moich włosów na łonie ,wypite wino i ciepło jej ciała podnieciło mnie na tyle że i ja lewą ręką nieśmiało pogłaskałam jej piersi , były miłe w dotyku nagle Ela pocałowała mnie w policzek a gdy odkręciłam głowę pocałowała mnie w usta zamurowało mnie to ale podniecenie wzrosło .Ela wznowiła opowieść , kilka minut trwało moje oglądanie gdy obaj poprosili bym im pokazała swoja cipkę wstałam i zdjęłam majtki pozostając w mojej mini Janek powiedział nic nie widać i bym opuściła spódniczkę gdy opadła na podłogę Mirek podszedł do mnie podając szklankę wina i obaj spoglądali na mą gołą cipkę ja dla dalszej odwagi wypiłam duszkiem wino i kucnęłam stawiając szklankę na podłodze ale nieświadomie rozchyliłam nogi moja cipka pokazała się im w całej okazałości łał ?? usłyszałam i znów na wysokości wzroku miałam ich kutaski podnieciło mnie to bardzo lecz szybko wstałam . Ela przerwała opowieść lecz jej pieszczoty trwały nadal a jej dłoń pieściła moje krocze jej paluszek wślizgiwał się do mojej cipki podniecenie ogromne wywołało dreszcze i zacisnęłam mocno nogi ,Ela pocałowała mnie ponownie namiętnie i szeptem powiedziała to był orgazm kochana Basiu i wznowiła swą opowieść , obaj stali obok mnie i masowali stojące fiutki Obrazki z gazety nie były im potrzebne gdy mieli mnie nagą I Janek zapytał ? czy mogę ci dotknąć cipki moim kutaskiem , nie wsadzę obiecuje tylko podotykam cię proszę Jego prośba była szokująca ale ciekawa a ja miałam sporo odwagi po winie i powiedziałam zgoda tylko nie wsadzaj , i stanęłam w lekkim rozkroku Janek podszedł do mnie trzymając sztywnego fiuta w ręku i próbował mi dotrzeć do cipki ale mu nie poszło , czy mogłabyś postawić jedną nogę na krześle lub tapczanie powiedział z uśmiechem ja jeszcze nie wkładałem i mam kłopoty powiedział , na jego miłą prośbę postawiłam nogę na tapczaniku moja cipka rozchyliła się a on przyłożył fiutka do cipki i poczułam ciepło obcego ciała na wargach cipki on jednocześnie ręką głaskał sobie kutaska a drgający fiutek sprawiał dodatkową frajdę a po kilkunastu ruchach odskoczył gwałtownie krok do tyłu a z jego sztywnego fiutka zaczęła tryskać biała substancja wiedziałam ze to sperma ale na żywo jeszcze nie widziałam Biały pieniący się płyn kapał z fiutka na podłogę a on masował go nadal ręką , po kilku sekundach podszedł Mirek z uśmiechem na ustach spytał czy i ja mogę troszeczkę Przyłożył fiutka do mojej wilgotnej cipki i pocierał nim o wargi ,a w pewnym momencie ku wspólnemu zaskoczeniu wsadził do środka ja poczułam bul gdy nacisnął na moją błonę w środku ale jej nie rozerwał on z podniecenia wyskoczył na zewnątrz i też się spuścił na podłogę białym płynem , obaj stojąc masowali sobie fiutki a ja ubrałam się i wyszłam z ich pokoju po powrocie do swojego położyłam się na tapczanie i jeszcze długo bawiłam się swoją cipką nim usnęłam Ela skończyła opowieść pocałowała mnie w usta wstała z tapczanu nalała i podała wino i powiedziała zapoznam ciebie z nimi to zrobimy prywatkę za kilka dni .